poniedziałek, 3 lutego 2014

Jak jest się bezrobotnym...

  ... trzeba uważać na myśli, Czytelnicy. Róbcie często wietrzenie szufladek , by w którejś nie zatęchły się kompleksy i poczucie winy.

   Niezaradnej się czasem te sprawy wymykają spod kontroli. No bo w sumie.

   Bezrobotną będąc, mogłaby chociaż być robotną gospodynią domową. A nie jest. Czując w sobie potencjał na coś więcej, olewa prozę regularnych porządków, zwłaszcza że przy śniadaniu i na kiblu grzechem byłoby rozdziału nie przeczytać, a Dwójka i tak czyni syf w tempie szybszym niż sprzątanie Niezaradnej. 

   Bezrobotną będąc, mogłaby być chociaż robotną matką Dwójki. A nie jest. Książeczki nieczytane przez rodziców, Dwójka sama eksploruje. Ciuchy Dwójki zapewne są obiektem rozlicznych zjadliwości przedszkolanek, bo jak się urwie rękawiczka, to się urwie, pieprzyć to. A wyrwany ze spodenek kombinezonu zamek i tak przecież jest niewidoczny poza momentem zapinania go, a zadanie spełnia. A jeszcze i bywa, że Niezaradna wydrze się na Dwójkę. I w ogóle dużo, dużo.

   Bezrobotną będąc, mogłaby być robotną kochanką, odpoczynkiem wojownika i inne takie. A nie jest. Bywa leniwa i już to nie to, co dawniej bywało, hej. I jak wojownik wraca do chaty, to nie czekają go kapcie i gazeta. Tylko raczej zadania. I to najczęściej z Dwójką w tle, a z tymi to nie ma zmiłuj i partaniny.

   I tak dalej. I tak dalej.

   Jeżeli popadacie, Czytelnicy mili, w tego typu myślenie - POWSTAĆ! DO CZYNU!

   W chacie syf? Chatę ogarniać. Partnerstwo zaniedbane? Odgruzowywać? Rodzicielstwo? Książeczki
w dłoń, gry z dzieciakami, inne takie tam.

   Po pięciu minutach odejdą Was głupie myśli.

   Niezaradnej już teraz przeszły, ale za późno. Podjęła się wyprasowania tej pieprzonej koszuli Jeszcze Męża.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz