środa, 19 lutego 2014

Po co łiskacz w czasie biedy?

    Łiskacz, taki luksusowy i osławiony, pewnie przereklamowany marką. Na tym etapie biedy, jaki zapanował w życiu Niezaradnej, powinien być wydany na łapówkę dla polityka. Albo sprzedany na portalu jakimś lub aukcji, spieniężony, wymieniony jako barter... Ale na pewno, za żadne skarby świata, nie powinien być wychłeptywany przez kogoś, kogo na niego nie stać. Bo co z tego, że dostało się go w prezencie? Prezenty są po to, by je puścić w obieg, to już wiecie.

    A jednak... warto zatrzymać łiskacza. Na wieczór kończący dzień, co zaczął się bardzo mdłym podjechaniem żołądka do góry. Takie akrobacje żołądka towarzyszą perturbacjom.

    Niezaradna przewiduje je na jutro. To, że nastąpią ujrzała już dziś rano.
Spostrzegłszy.
Że.
Wysłała.
Do.
Szefostwa portalu, w którym udaje, że zarabia.
Swoją korespondencję z klientką.
Całą.
Łącznie z tymi fragmentami, w których pisze klientce, że dokładnie rozumie i podziela jej wątpliwości co do polityki szefostwa portalu.

   Kurwa, kurwa, kurwa mać.

   Niełatwo tracić pracę, nawet jeżeli się w niej nie zarabia. Nawet praca bez zarobków ratuje bezrobotne samopoczucie godności własnej. Niełatwo jest się wyłgiwać. A że ta praca nie popłaca, Niezaradna chyba nawet nie będzie próbować, tylko chlapnie szczerością.

   Że.
Nie.
Podoba.
Jej.
Się.
Polityka portalu.

   I niech potem już grom, płacz i zgrzytanie zębów.

   Łiskacz, łiskacz. Bardzo dobrze go mieć.



4 komentarze:

  1. O w mordę! Nie wiem co powiedzieć.
    Ale łiskacza za nic bym nie tknęła. Nawet, żeby się ukarać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie chwile, w których bez łiskacza ani rusz. Ale może koniak być. Albo wódka. Wino albo piwo też. Co pod ręką.

      A co powiedzieć? Hmmm... Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi? Zobaczymy :).

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że tych chwil mimo wszystko nie ma zbyt wielu?

    OdpowiedzUsuń